154km na rowerze żeby zjechać parę razy na snowboardzie

rower snowboard

Tylko dwa miejsca na świecie oferują otwarte stoki przez cały okrągły rok. Jedno z nich to ośrodek na lodowcu Hintertux. Jest on bardzo blisko Innsbrucka, bo w linii prostej to tylko niecałe 30km. Jednak żeby tam się dostać trzeba jechać na około tych wszystkich pięknych gór i w sumie wychodzi 87km. Niezależnie czy jedziemy autem, pociągiem, czy też rowerem.

Ponieważ od dwóch miesięcy nie posiadamy auta, rower stał się naszym głównym środkiem transportu. Jeździmy nim dosłownie wszędzie.

Ale czy naprawdę można nim zastąpić auto?

Przyszedł czas na kolejne wyzwanie.

Jadąc z Polski do Austrii przekonałem się, że moja granica wytrzymałości leży w okolicy 140km w ciągu jednego dnia. Postanowiłem podnieść poprzeczkę i sprawdzić, czy będę w stanie pojechać na rowerze na snowboard, na Hintertux.

To najprawdopodobniej jedyny filmik tego rodzaju. Raczej nie będę już więcej jeździł rowerem na snowboard.

Napiszcie proszę w komentarzach, czy podobają wam się tego typu wyzwania i czy chcecie więcej. Mi się to podoba, ale szczerze mówiąc sam dla siebie nie robiłbym takich rzeczy.

Największa motywacja to to, że dokumentuję taką wyprawę i robię o niej film. Kiedyś jak będę opowiadał wnukom i wnuczkom niestworzone historie, a one będę patrzyć na siebie i myśleć, że dziadek stracił już kontakt z rzeczywistością, to ja wtedy włączę im te filmy. Nie mogę się doczekać ich zdziwionych min.

Zapraszam do obejrzenia filmu z tej przygody.