Uciekasz z miasta do natury. A tam. Tłumy. No cóż, każdy ma prawo pójść w Tatry. Nie ma sensu się denerwować. Jedyny powód do zmartwień, to bezpieczeństwo. Im więcej ludu, tym większe ryzyko. Jak je zminimalizować i jednocześnie mieć więcej radości i komfortu z chodzenia? Na pewno domyślasz się odpowiedzi.

Kiedy są godziny szczytu w Tatrach? Wtedy, kiedy robi się kolejka pod Giewontem.

giewont

Wystarczy wyjść na szlak o nieludzkiej porze :). Na przykład pół godziny przed wschodem słońca i gwarantuję, że nie będziesz się o nikogo potykać. W ostatni wtorek [8-8-2017] polazłem pierwszy raz w życiu na Giewont. Czerwonym. Bardzo fajny szlak. Wyszedłem o 5:30. O w pół do ósmej byłem na szczycie. Minąłem kilka grupek jeszcze w dolinie. Potem nie było już nikogo, aż pod sam szczyt. Tam gdzie zaczyna się jeden kierunek, spotkałem chłopaka. Już schodził. Wyszedł rano z Kuźnic i w podobnym czasie znalazł się na górze. Spotkałem również tubylców 🙂 – górskie koziczki 🙂 słodkie maleństwa. Pamiętaj, jak nie chcą zejść ci ze szlaku to zagwiżdż donośnie. To są uparte, ale i strachliwe stworzonka. Gwiżdżąc nie robisz im krzywdy. Spokojnie, nie oznacza to też braku szacunku do otaczającej natury. To one mają zejść ze szlaku, broń Boże nie ty.

Kozica pod giewontem

Zaliczanie szczytów jest świetne. Ale nie w górach. Chodzę po górach, bo każdy krok na szlaku to sama frajda, niezależnie jak jest stromo, ślisko i czy pada, czy nie. Zdobycie jakiejś góry, to tylko wisienka na torcie. A sam szczyt to dla mnie miejsce gdzie zwykle spożywam lunch i robię zdjęcia. Ilość turystów w Tatrach mnie nie denerwuje. Cieszę się, że ludzie chodzą po górach. Jeśli zachowują zdrowy rozsądek, to dla mnie wszystko gra.

Lubię jednak cichą kontemplację. Kiedy idę szlakiem i jestem tylko z naturą, to jest to bardzo duchowe przeżycie. Polecam spróbować. W tłumie to już nie to samo. Dlatego czasem warto omijać godziny szczytu. Na Giewoncie spędziłem 20 minut w samotności. Było super. Zjadłem pączka. Potem zaczynali schodzić się turyści.

Skały na Giewoncie

Denerwuje mnie jedynie to, gdy ktoś jęczy. Że zamiast 16km na szczyt, mogłoby być połowę bliżej. Kto chce jak najszybciej dojść, odhaczyć, wrzucić fotkę na insta i szybko wracać pić piwo, jest marnym górskim turystą. Ale jak najbardziej ma prawo Tatry konsumować – bo tak to tylko można nazwać. Byleby taki górołaz kamieni nie osuwał kiedy ja idę z tyłu.

Aha. Jeszcze tego samego dnia, gdy już schodziłem z Geiwonta, spróbowałem zrobić nowy timelapsowy eksperyment. Poniżej wrzucam efekt półgodzinnej pracy. Taki se, średnio zadowolony jestem, ale jest jaki jest, już wolę wrzucić na bloga niż do kosza. I wtedy też poznałem bardzo miłą dziewczynę – przepraszam nie pamiętam Twojego imienia – i w gawędziarskim nastroju zeszliśmy sobie razem do doliny – pozdrawiam i mam nadzieję, że masz super urlop :).


A ty, o której zwykle chodzisz w Taterki?