‘Bunt dwulatka’. Tak, znamy to. Mamy z nim do czynienia mniej więcej od momentu jak Zuzia skończyła 1,5 roku. Jeszcze się nie skończył. W tej chwili Zuzia ma 2 lata i 9 miesięcy i nie zanosi się, że “wyrośnie”.

W tym wpisie podzielimy się metodami, które u nas działają na naszym małym uparciuchu. Wpleciemy tego parentinga w historyjkę z naszego ostatniego urlopu w Małym Cichym.

Poniekąd jest to wpis z serii “W góry z bobasem”. Akcja rozgrywa się w Tatrach. Jednak góry są tu tylko tłem. Moja temperamentna córa podsunęła mi lepszy temat 🙂

Zacznijmy od tego, że okres buntu dziecka może trwać od kilku dni do kilku tygodni i może objawić się nie tylko w wieku 2 lat. To nie jest też tak, że przez cały rok w dziecku siedzi diabeł. Bunt dwulatka to jeden z wielu okresów buntu w życiu dziecka.

Bunt objawia się poprzez…

  • upartość
  • wściekłość
  • rozkazywanie
  • bicie
  • łamanie wszystkich zakazów
  • jęczenie i krzyk

No cóż. Trzeba temu stawić czoła. Bardziej trzeba akceptować niż kontrolować, ale kurcze każde dziecko musi wiedzieć, kto tu jest szefem.

Bunt w wieku dwóch lat

Mały uparciuch może doprowadzić do szewskiej pasji. Może zamienić najcudowniejsze wakacje w koszmar. Zadaniem dorosłych jest po pierwsze nauczyć się kontrolować własne emocje. A po drugie, nauczyć się jak w rozsądny sposób zamienić negatywne emocje dziecka w pozytywne .

Wychowywanie dziecka to świetny przykład na to, że w życiu bardziej skuteczne jest adaptowanie się do sytuacji niż planowanie. Dziecko wymaga od nas spontanicznej reakcji. Nie da się przewidzieć jego zachowań.

Zuźka od czasu do czasu pokazuje jak bardzo potrafi być uparta.

A potrafi. Bardzo.

Podczas naszych ostatnich wakacji w górach, po spacerze dolinką wystawiła nas na wielką próbę. Próbę, której chyba niestety nie podołaliśmy. Ale wyciągnęliśmy kilka konstruktywnych wniosków. Jakich? Dowiesz się w dalszej części wpisu.

Ale zacznijmy od początku.

Jedziemy na Podhale.

Mijając piękne pola rzepaku, nagle, jeb!

Dziura w drodze. Coś zaczęło strasznie obcierać. Diagnoza: klocki i tarcze przód do jak najszybszej wymiany. Tysiączek w plecy. Zachowujemy stoicki spokój.

Urwana rejestracja

No to masz wakacje.

Krótka przerwa zaowocowała przynajmniej zdjęciem rzepaku. Że niby z tego robią olej?

W każdym razie, mamy pole,

jest dobrze.

Pole rzepaku

Na miejscu w Małym Cichym pogoda była dobra tylko przez pierwszy i ostatni dzień. Przez cały tydzień padało i było pochmurnie. Na szczęście mieliśmy parasol, kąpielówki i gumową kaczuszkę.

To pewnie przez pogodę bunt naszej ponad-dwulatki doszedł do punktu kulminacyjnego. Nie dość, że małe gada jak najęte, jest głośne, wszechobecne i wszystko-co-może-przyjść-do-głowy-robiące to do tego uparte jak osioł. No i kocham ją najmocniej na świecie:).

Na pogodę wszystko można zwalić. Znajdzie się milion powodów do narzekania nawet jak świeci słońce. Z taką myślą z tyłu głowy staraliśmy się wycisnąć co najlepsze z kolejnych deszczowych dni i pozostać positive.

Małe i Ciche

Spędziliśmy tydzień w Małym Cichym (nie wiem jak jest poprawnie, ale chyba jednak Małem Cichem, albo Małym Cichem. Jest jakaś polonistka na pokładzie?).

Przy bardzo brzydkiej pogodzie i siedzeniu w domu Zuźce odbijało. A nam chciało się po prostu spać. Z braku świętego spokoju nam też zaczynało odbijać.

peppa

Doraźnie stosowaliśmy atrakcje typu basen, lody i bajki w telewizji. Największą atrakcją pozostała świnka Peppa w telefonie. Ale z tym koniec. Tym razem już naprawdę. Po tym jak rzuciła telefonem o podłogę i pacnęła łapką tatusia.

Zakaz peppa

Tego nie q-mam. Ile bym jej nie pozwolił obejrzeć odcinków świnki Peppy to i tak na końcu jest bunt. 1, 3, 5 lub 9 odcinków, zawsze po wyłączeniu youtube przeradza się w małego potworka. Takiego gremlina albo kritersa tylko bez włosów.

Chce oglądać więcej i więcej. Kiedyś zrobiłem test i dałem jej oglądać przez godzinę. Efekt ten sam co po obejrzeniu jednego odcinka. Złość i próba ataku na tatę.

Wycieczka na mOko

W imieniny Zuzanny, wzięliśmy małą na koniki do Morskiego Oka. W drodze powrotnej doświadczyliśmy mega buntu dwulatki. Takiego jakiego jeszcze nigdy nie miała. Zdjęła kurtkę i już nie chciała założyć. Gdy staraliśmy się ją przekonać wpadła w szał. Furia, rzucanie ubraniem, tupanie. Po prostu wkurwiona mała zołza.

bunt dwuletniej Zuzi

Było zimno. Zuźka się trzęsła, ale i tak kurtki nie chciała założyć. W końcu wszyscy wpadli w szał i kurtkę założyliśmy siłą.

Bardzo, bardzo, bardzo źle. Źli rodzice. Nie dobrze.

Zaczęły zbierać się gęste chmury i zaczęło padać.

Chmury i bunt

Padało coraz mocniej. W drodze powrotnej nie wzięliśmy Zuzi na koniki, że niby za karę ( to było bez sensu ). Ja ją niosłem w nosidełku ( 15kg ). Wszyscy przemokliśmy. Drogę do samego parkingu przebyliśmy w milczeniu. Sami się w ten sposób ukaraliśmy. Każdy był zły, ale przynajmniej deszcz wypłukał z nas wszystkie negatywne emocje.

Zuzi było strasznie przykro. Była nawet przestraszona, bo rzadko widuje nas tak zdenerwowanych.

A my oczywiście pogrążyliśmy się w wyrzutach sumienia.

Stresowanie lub straszenie dziecka to najgorsze co możemy robić w takich sytuacjach. Jest to też najłatwiejsze. Zrobić coś na siłę. Jesteśmy silniejsi to niech słucha przecież.

Nie. To bardzo słabe.

Dziecko może i ulegnie, ale przy tym staje się uległe. Może ucierpieć dziecka charakter, w tym przede wszystkim pewność siebie.

Mondry polak po szkodzie. Gupio wyszło, ale w końcu uczymy się na błędach. Wszystko jest ok jeśli tylko z tych błędów wyciągamy konstruktywne wnioski.

Zaczęliśmy próbować różne nasze reakcje na oznaki buntu.

Bunt dwulatki, co u nas działa

  • SPOKÓJ

Przede wszystkim zachowanie spokoju. Choć to nie wystarcza jest absolutnie podstawą do dalszego działania. W końcu dziecko zacznie kopiować nasze zachowanie i też będzie spokojne ( a to na razie tylko teoria 😉 )

  • ZMIANA PŁYTY

Czyli zainteresowanie dziecka czymś innym. Dziecko w momencie buntu przeznacza ogromne zasoby energii na to co negatywne. Jak uda się odwrócić uwagę dziecka czymś co je pochłonie to zużyje tę samą energię na coś pozytywnego.

  • SURREALIZM

Zrobienie czegoś abstrakcyjnego. Czegoś, czego dziecko się nie spodziewa. Jest to sposób wyjątkowo skuteczny. Efekt natychmiastowy. Na przykład. Gdy dziecko tarza się po podłodze w złości stań na głowie i zacznij śpiewać piosenkę. Lub po prostu zacznij robić co pierwsze ci przyjdzie do głowy.

  • RUTYNA

Gdy dziecko ma dzienną rutynę, czuje się pewniejsze i trudniej z tego rytmu wypada. Np. gdy dziecko wie, że zaraz po tym  jak zje kolację będzie myło zęby, to skupia swoją uwagę na kolejnej czynności, którą ma wykonać. Kiedy dziecko nie ma ustalonego harmonogramu, nie ma granic i nie wie co będzie za chwilę to też staje się mniej stabilne emocjonalnie.

  • TAKE YOUR TIME

Czasem warto dać parę minut dziecku na pokazanie swojej złości. To w końcu też ludzkie emocje. Niech ich doświadczy. Przy okazji się może zmęczy.

Bunt dwulatki, co NIE działa

  1. Denerwowanie się
  2. Racjonalne tłumaczenia
  3. Klaps
  4. Przeczekanie
  5. Ignorowanie

 

Resztę wakacji spędziliśmy w spokoju, testując trochę nasze dziecko. Nie braliśmy Zuzi już na dalsze wyprawy. Jest trochę za mała na chodzenie po górach i za duża żeby wysiedziała dłużej w nosidełku. Gdy była mniejsza to więcej dało się z nią zrobić.

Gdy miała 9 miesięcy wzięliśmy ją w Gorce i przebyła z nami 40 km

Czytaj wpis:

Gorce z bobasem

 

Gdy miała 11 miesięcy jechała najbardziej stromą kolejką w Europie

Czytaj wpis:

Jezioro Gelmer z bobasem

Gdy miała 2 lata i 2 miesiące zaliczyła kilka tatrzańskich dolinek

Czytaj wpis:

Tatry z bobasem

Bunt to normalna sprawa. Każdy się buntuje. Dorośli tym bardziej. Ja się buntuję codziennie. Tylko nikomu nie mówię. Trzeba tylko pamiętać żeby złości naszych pociech nie zwalczać złością, tylko spokojem i miłością.

Pozdrowionka,

Z.U.D.