Bye Bye Kraków

By Październik 15, 2015 Czerwiec 10th, 2016 Życie.praca
wyprowadzka z Krakowa

Przeprowadzka. Zwykle oznacza, że coś się kończy i rozpoczyna się nowy etap. Większość z nas nienawidzi się przeprowadzać. Wiadomo, kosztuje to wiele zachodu no i oczywiście kosztuje:) Do tego dochodzi rozstanie ze znajomymi i bardzo często zmiana źródła utrzymania. Zgadzam się, to wszystko jest bardzo męczące, a czasem nawet smutne. Jednak staram się na to patrzeć inaczej. Gdybym mieszkał całe życie w jednym miejscu nie poznałbym wielu świetnych ludzi, nie zobaczyłbym wielu pięknych miejsc i prawdopodobnie nie zrozumiałbym, że to co na moim podwórku się mówi, niekoniecznie jest zawsze prawdą. Nie wiem, czy jasno się wyraziłem… Chodzi mi o to, że jako dziecko – zanim człowiek stanie się krytyczny wobec świata – człowiek akceptuje świat takim jaki jest. Zaczyna wierzyć, że rzeczywistość, która nas otacza jest uniwersalna. Wszystko jest czarne, albo białe. Później jest okres buntu. Pewne rzeczy zaczynają się mu nie podobać. Może nawet próbować coś zmienić, ale nadal gdzieś tam z tyłu głowy siedzi w nim przeświadczenie, że takie jest właśnie życie. Bo niby takie musi być, bo tacy są ludzie. Tak postępują, a nie inaczej. Dostrzega skostniały schemat, w którym żyli jego dziadkowie, rodzice no i teraz on sam. Poprzez schemat rozumiem styl życia, opinie, stereotypy i tradycje. Przeprowadzka to zmiana otoczenia i zarazem zmiana tego schematu na inny. Nie lepszy, nie gorszy. Po prostu inny. Człowiek zaczyna porównywać oba schematy, zaczyna dostrzegać ich zalety i ich wady. Im odleglejsza przeprowadzka np.  za granicę, tym lepiej widać różnicę. Najlepsza lekcja jaką można wyciągnąć z przeprowadzki jest taka, że wyciągamy to co najlepsze z poznanego schematu i zostawiamy sobie na resztę życia. Niezależnie gdzie później będziemy mieszkać.

Moje życie przeprowadzkowe zatacza własnie koło. Wracam do rodzimych stron – do Zgierza – tymczasowo, bo docelowo mierzymy w Łódź. Oczywiście nie wiem czy na zawsze w łódzkiem zostaniemy. Pewnie nie. W każdym razie w tej chwili jest to dla mojej rodzinki lepsze. Moja lista przeprowadzek wygląda tak (zawężając do miejsc nie do mieszkań):

 

 

Zgierz – Warszawa – Amsterdam – Utrecht – Meiringen – Kraków – Zgierz

 

 

Czego nauczyłem się w innych miejscach, w których mieszkałem?

W Holandii – Holendrzy są bardzo “skierowani na zewnątrz” – tak o sobie też chętnie mówią. To prawda. Są otwarci i łatwo nawiązują kontakty. Nie zaszywają się w domach w  jesienne popołudnia i prowadzą bardziej aktywny tryb życia niż Polacy. Mieszkając tam nauczyłem się po pierwsze częściej mówić TAK i wykorzystywać nadarzające się okazje. Po drugie nauczyłem się tam nie bać nawiązywać nowych kontaktów, zaczepiać ludzi, gdy potrzeba, nie bać się obcych.

W Szwajcarii – od Szwajcarów nauczyłem się przepuszczać pieszych na pasach. Wiem, że to nie do pomyślenia w naszym kraju, ale na dzień dzisiejszy przepuszczam większość przechodniów. Większość, a  nie wszystkich, bo nie zawsze jest to bezpieczne.

W Polsce – no wiadomo, że tutaj nauczyłem się większości rzeczy. Jeśli miałbym wybrać to co moglibyśmy eksportować, to pierwsze co mi na myśl przychodzi to szacunek i gentlemeńskie podejście do kobiet. Na zachodzie trochę tego brakuje nie mówiąc już o innych, wręcz szowinistycznych kulturach.

Krótko podsumowując, żadnej przeprowadzki nie żałuję. Nawet gorąco polecam zmienianie otoczenia w miarę możliwości. Życie jest za krótkie żeby zapuszczać korzenie. Poza tym nie zapominajmy, że to zmiana napędza dzisiejszy świat.

 

 

Pozdrawiamy,
7HILLZ

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza. Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...