Bo to niewdzięczny zawód. Mam nadzieję, że zanim kolejny łowca głów zechce ściąć moją, przeczyta najpierw ten tekst.

Tak, ukończyłem polibudę. Kompiuter sajens. I co z tego. Odejdź. Nie pukaj do mych drzwi.

Tak, na programowaniu da się zarobić kupę kasy. I co z tego?

Tak, mało jest dobrych programistów. Dlatego jeszcze bardziej chcesz mnie zatrudnić. Ale jestem za drogi. Jestem pewien, że nie potrzebujesz najwyższej klasy usługi. Proszę, nie dzwoń więcej.

Moja pierwsza pensja zaraz po studiach to ponad 2000 euro na rękę. Co prawda w Holandii. No ale od czegoś trzeba było zacząć. Co mi z tej pensji jak i tak wszystko na bieżąco wydawałem. Żeby tę pracę odreagować.

W piątek po pracy, po całym tygodniu siedzenia i bólu dupy, wystrzeliwałem jak z procy. Imprezy, balangi, rock’en’roll.

Jaki to miało sens?

No, ok, fajnie było:) Ale sensu żadnego niestety nie miało.

Chyba generalnie mam problem z pracą za biurkiem. Po prostu nie jestem charakterem, który statycznie jakąkolwiek pracę może wykonywać. Potrzebuję dynamiki. Inaczej zżera mnie nuda i marazm.

Mogę okazjonalnie jakiegoś maila wysłać, ale chyba wolałbym roznosić bułki i kawę, jakby tylko dobrze za to płacili.

Niektórzy pracę za biurkiem lubią.

Moje kondolencje.

Jeśli programujesz zawodowo, to tylko kwestia czasu jak nabawisz się zespołu cieśni nadgarstka, problemu z kolanami, sztywnienia karku, zwyrodnienia bioder i innych gratisów. Takich niezapisanych w żadnym kontrakcie benefitów. Które zostaną z Tobą na całe życie. Przynajmniej samotność ci nie grozi.

Często patrzyłem z żalem na starszych stażem kolegów i myślałem sobie:

Kurwa.

Nie chcę być tacy jak oni.

Chociaż zwykle pracowałem z bardzo fajnymi ludźmi. Za niektórymi nawet czasami trochę tęsknie….

Kwadratowe myślenie

… ale widzę to biało na czarnym jak w jakimś prehistorycznym notatniku , że ta praca odciska piętno na człowieku. Fizycznie to oczywiste. Ale również mentalnie. Utarte schematy myślowe, specyficzne poczucie humoru, kwadratowe myślenie. Kiedyś usłyszałem taki tekst, że utwór muzyczny to tylko jedna z wielu kombinacji nutek.

Kurwa jak można mieć takie spojrzenie na świat. Nie winię człowieka. To przez to czym się zajmował. Programowanie.

Programowanie ogranicza perspektywę.

Przytępia zmysły.

Zabija kreatywność i wrażliwość.

Dlatego nie jestem programistą. Tzn umiem to robić i to dobrze, i czasem muszę poklepać, ale odchodzę od tego, bo nie warto. Są inne dobrze płatne zawody. Np. bloger – a nie cholera też trzeba klepać w klawiaturę;)

Dlaczego uważam, że nie warto być programistą

Pracowałem kiedyś jako barman w Polskim Barze “Sami Swoi” w Amsterdamie. Bardziej zabawa niż praca, więc to oczywiste, że było to fajniejsze niż programowanie w korpo.

Pracę w warehousie, jako fizyczny pracownik najniższego szczebla też dobrze wspominam. Po dniu pracy w magazynie człowiek przyłazi do domu, jebnie się na kanapę i czuje, że odpoczywa.

Po dniu pracy za kompem, człowiek jest wypluty, a jak się jebnie na kanapę to jest nadal wypluty, bo przecież siedział cały dzień. Jedynym ratunkiem jest sport. Ale do tego trzeba mieć samodyscyplinę.

Przerażające jest to, że programista może mieć tylko jedno wspomnienie. Wspomnienie z widokiem na ekran od komputera.

Dzień świstaka = dzień z życia programisty, zapętlenie. Dlatego wielu z tych biednych jajogłowych ma u szczytu swojej błyskotliwej i jakże kolorowej kariery StackOverflow (pewnie nie rozumiesz o co chodzi, nie programujesz pewnie, wszyscy programiści, którzy zaczęli czytać ten tekst skończyli po pierwszym akapicie. Miałem tu na myśli wypalenie albo inne przegrzanie styków w łepetynie)

Pracując jako instruktor snowboardu wtedy czuję się najlepiej. W ruchu. Non stop kontakt z ludźmi. Po całym dniu takiej pracy jest satysfakcja i uczucie w rodzaju “to był dobry dzień”. Po dniu w biurze baaaardzo rzadko mam takie uczucie.

W Polsce zauważyłem, że jest takie przekonanie oparte na spekulacjach, że zawód programista to takie nie wiadomo co. Że kupa kasy i w ogóle się siedzi. I nic nie robi.

To wszystko gówno prawda.

Robi się i to dużo. Poza tym znam dziesiątki innych zawodów lepiej płatnych.

Dobra, tyle narzekania i robienia sobie wrogów :). Mam nadzieję, że tym tekstem ocaliłem chociaż jedno życie i że ktoś nie zdecydował się pójść na politechnikę 🙂

 

Całuje w obolałe od siedzenia dupki,

Krzysiek