Dzień wolny w Zillertal Arena

Autor: 12 lutego, 201615 stycznia, 2018Snowboard, Życie.praca
zillertal arena

Od tygodnia siedzę w Austrii. W dolinie Zillertal. Uczę dzieci i dorosłych jazdy na snowboardzie. Jak na razie trafiają mi się same prywatne lekcje. Jestem z tego bardzo zadowolony, bo można w ten sposób poznać fajnych ludzi. Czasem mam aż 6 godzin zajęć. W sumie jest to fizyczna praca, ale za to wdzięczna i sympatyczna. Dziś miałem mój pierwszy day-off. Prawdę mówiąc zaczął się poprzedniego dnia wieczorem małym apres-ski. Łyknąłem trochę tyrolskiego życia urlopowego;). 

 

Ośrodek narciarski Zillertal Arena w Tyrolu
143km stoków
Wyciągi sięgają 2500 m n.p.m.
10 godzin autem z Polski centralnej
Średnia cena obiadu na stoku: 9 euro

 

Wioski w dolinie
Gerlos (1300 m n.p.m.)
Zell am Ziller (580 m n.p.m.)
Koenigsleiten (1600 m n.p.m.)
Hochkrimml (1640 m n.p.m.)

 

 

Apres ski w Gerlos

Mieszkam w wiosce Gerlos. To miejsce można z powodzeniem uznać za holenderską kolonię. Masowy napływ turystów z Holandii. Holenderskie bary. W sklepach pracują Holendrzy. Szkoła, w której pracuję należy do Holendra i pracują w niej w większości Holendrzy. Przed oczami pomarańczowo się robi na każdym kroku. No i oczywiście jakiej narodowości są moi uczniowie? Tak, w większości to Holendrzy. Siłą rzeczy wieczór przed dniem wolnym spędziłem w holenderskim barze. Takie bary oferują klimaty nie dla każdego. Głośna muzyka – niemieckie szlagiery przerobione na holenderskie piosenki o bzdurnych tekstach. Nikt nie tańczy – co najwyżej buja się lub macha ręką. Tempo picia piwa – 3 biertjes na godzinę. Każdy gada – tzn. drze mordę żeby przekrzyczeć muzykę. Każdemu polecam spróbować odwiedzić takie miejsce. Najciekawsze jest to, że czegoś takiego nie znajdziesz w Holandii. Trzeba wyjechać w Alpy i udać się do holenderskiego baru.
apres-ski-gerlos

 

 

Rozgrzewka

Z samego rana, razem z ekipą – kadrą;-) – wybraliśmy się na wspólne pozjeżdżanie. Wszyscy nieźle wymiatają. Dlatego jazda z taką grupą to nie tylko przyjemność, ale też wyzwanie. Do południa czas minął jak z bicza strzelił. Ja poznaję dopiero ośrodek. Już mniej więcej kumam co gdzie i jak, ale jeszcze dużo przede mną nowych miejsc do zjeżdżania:) W czasie gdy jedni zgłodnieli, a inni się zmęczyli, zdecydowałem, że nie będę tracił czasu i “pozwiedzam”. Udałem się na stoki w Zell am Ziller. W międzyczasie pstrykałem fotki i znalazłem kilka fajnych zjazdów off-piste. Okazuje się, że jeżdżenie poza stokami nie jest tu aż tak popularne jak w Szwajcarii. Nawet kilka dni po opadach śniegu, w obrębie resortu można znaleźć niewyjeżdżony puszek:).

zillertal arena view from lift

 got-mit-uns

Got mit uns

A photo posted by Krzysiek Dabrowski (@7hillz.pl) on

 


Lunch w Arena Center

Tyrolskie jedzenie jest świetne. Do tego w porównaniu do innych miejsc w Alpach jest tanie. Za kilkanaście euro można spokojnie się najeść i napić. Obowiązkowa przerwa w połowie dnia i solidny posiłek daje siłę zjeżdżać aż do zamknięcia wyciągów:). Biorąc gondolę z wioski Gerlos dojeżdżamy do serca ośrodka Zillertal Arena. Do “Arena Center”. Jest tam duża restauracja, biuro szkoły narciarskiej, stoki do nauki i serwis. Codziennnie ok. 12:00 jem tam obiad:).
 lunch-arena-center
slope-gerlos

 

 

Freeride

Po południu dołączyłem do grupy udającej się na małą wyprawę freeridową. Pożyczyłem ekwipunek lawinowy, czyli piepsa, plecak z łopatą do śniegu i sondą. Było trochę chodzenia pod górkę ze snowboardem pod pachą. No ale coś za coś. W nagrodę mogliśmy zjechać sobie po nienaruszonym śnieżnym puchu:)
not zillertal arena
Ślę pozdrowionka z Zillertal Arena i zapraszam w to miejsce bo jest zajebiste:)
Krzysiek:-)