Kolejny rok z lustrzanką – 2017

By Styczeń 9, 2018 De-stress, Życie.praca
tux dolina

W lutym 2017 roku, po raz pierwszy w życiu upuściłem aparat. Z przykucu fotografowałem wymiatających deskorolkarzy, którzy ciągle mi uciekali z kadru. Gdy wstawałem, puściłem aparat licząc na to, że zawiśnie na mojej szyi. Jednak tym razem zapomniałem przełożyć pasek przez głowę. Aparat spadł z impetem na chodnik.

Pojawiło się kilka usterek. Po pierwsze komunikat na wyświetlaczu: “Err 01” – coś w stylu proszę przeczyścić styki. Niestety czyszczenie nic nie dawało. Przez to nie dawało się robić zdjęć w ogóle. Po drugie, soczewki do zdjęć makro teraz się nie da przymocować. Po trzecie, pęknięte ramię obiektywu. Nie wiem czy to się nazywa “ramię” – chodzi o tą część co się wysuwa gdy zoomuję. Tego w ogóle nie naprawiałem. Powiedziano mi w serwisie, że się nie opłaca, bo zoom działa, tylko się lekko przycina przy wysuwaniu.

Początkowo oddałem aparat do serwisu w Łodzi na placu Komuny Paryskiej. Diagnoza trwała 2 tygodnie, po czym dostałem odpowiedź mailową, że nie mają części, a tak w ogóle, to szkoda im czasu na naprawianie tak taniego sprzętu. W sposób dosłownie chamski, szyderczy. Zabrakło mi słów. Na tego maila nie odpisałem w ogóle i tylko odebrałem aparat. Zdecydowanie nie polecam tego serwisu, trzymaj się od niego z daleka. Zresztą opinie na google maps mówią same za siebie. Żałuję, że ich nie przeczytałem wcześniej.

Wysłałem aparat pocztą do Krakowa do Fotoserwis. Za 250zł miałem wszystko naprawione. W ciągu czterech dni miałem w pełni sprawny aparat z powrotem w domu.

Takie to moje fotograficzne story z 2017 roku. A poniżej fotki, które udało mi się w tamtym roku pstryknąć. Już bez opisów – te zdjęcia same w sobie są historiami. Może uda Ci się cześć z nich odczytać :).

 

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza.Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...