Nie warto robić byle jakich postanowień noworocznych

Autor: 26 grudnia, 20151 stycznia, 2018Życie.praca
o postanowieniach na Nowy Rok

Czy jest sens robić postanowienia noworoczne? Jeśli nie da się ich wprowadzić w życie, to raczej nie. Po co się frustrować. Jeśli nie wiem, czy coś się w ogóle da zrealizować, to pierwsza rzecz jaką robię, to sprawdzam, czy się da.

 

Szwajcaria, 26.12.2013

“Postanowiłem sobie, że nie będę miał facebook’a, bo tylko zabiera czas i nic wartościowego nie wnosi do mojego życia. Prościzna. Konto już usunięte, a jeszcze mamy stary rok (przyp. z 2016: bez fejsa wytrwałem 14 miesięcy). Przyszły rok zapowiada się pełen sukcesów. Serio, głęboko w to wierzę. Cele będę sobie stawiał takie, że będę wiedział, że je pomyślnie zrealizuję. A jeśli coś mnie będzie przerastać, to rozłoże to na czynniki pierwsze. Na małe pomniejsze cele. Pojedyńcze działania, które już w łatwy sposób wykonać. Czyli divide & conquer – dziel i zwyciężaj. Kolejne postanowienie to zero komputera w niedziele. Co by nie było, kropka. Na koniec listy postanowień wrzucam pozytywne myślenie. Myślę, że to trudne w moim przypadku. Nie mam pojęcia, w którym momencie negatywne myśli zagościły w moim życiu. Wiem jedno. Trzeba je wyjebać na dobre, bo tylko mnie popychają, upadlają, dołują i męczą. Więc taki mały cel do zrealizowania w tym roku: zamienić wszystkie myśli, które przypominają mi o porażkach, o tym czego nie mam lub nie zrobiłem, na myśli o tym co fajnego udało mi się zrobić, o fajnych ludziach i inspiracjach. Spróbować nie zaszkodzi.”

Jak wytrwać w postanowieniu noworocznym?

Z perspektywy dnia dzisiejszego muszę powiedzieć, że takie podejście (divide&conquer) sprawdza się całkiem nieźle. Sprowadza się ono w zasadzie do tego, że powinniśmy sobie stawiać REALNE cele. Takie, które jesteśmy w stanie podzielić na sekwencje kroków prowadzących do ich osiągnięcia. Jeśli podejdziemy do niego choć trochę poważnie, jesteśmy w stanie je realizować.

Co jeśli postanowimy sobie coś co wymaga od nas SYSTEMATYCZNOŚCI? Np. nauczyć się języka lub poprawić kondycję fizyczną. Wtedy zaczynają się schody. Zwykle nasza systematyczność kończy się w drugim tygodniu Nowego Roku;)

Oto kilka tipów, które dla mnie osobiście bardzo są skuteczne:

  1. Sprecyzuj to czego pragniesz poprzez nazwanie celu i napisanie go na kartce. Np. chcę nauczyć się angielskiego tak bym mógł/mogła pracować w tym języku.  Albo: chcę pobić swój rekord w biegu na 10km.
  2. Pomyśl, w jaki sposób sprawdzisz, czy dany cel został już osiągnięty.
  3. Jeśli cel jest zbyt ogólny, doprecyzuj go. Rozbij na części pierwsze.
  4. Liczy się determinacja. Systematyczność oznacza, że robisz coś w równych odstępach czasu niezależnie, czy Ci się chce, czy nie.

Jak ćwiczę systematyczność

Może to zabrzmi trochę śmiesznie, ale postanów sobie, że czegoś nie będziesz robić raz w tygodniu. Czegoś co normalnie robisz. Przykłady:

  • zero słodyczy w sobotę.
  • zero ryby w piątek.
  • zero facebooka w niedzielę.
  • nie myj się w poniedziałek
  • rzucasz palenie? Nie pal chociaż w środy.

Praktykuj to do momentu, aż stanie się to dla Ciebie naturalne, że czegoś w dany dzień nie robisz i nie musisz sobie o tym sztucznie(np. przy pomocy kalendarza) przypominać.