wyżej, wyŻEJ, WYŻEJ

Autor: Marzec 21, 2015 Styczeń 15th, 2018 De-stress, Snowboard
Jeremy Jones Higher

Mam wielu idoli. Nie są to jednak głównie osoby sławne, choć zdecydowanie o wszystkich można powiedzieć, że osiągnęli sukces i są szczęśliwi. Jest wśród nich kilku moich znajomych, są muzycy, lekarze i sportowcy. Jednym z nich jest snowboardzista Jeremy Jones, który kilka tygodniu temu wydał swój ostatni film pt. “Higher”. Chciałbym o tym filmie krótko napisać, bo jest on dość wyjątkowy – ma przesłanie, o które ciężko w filmach o sportach ekstremalnych.

 

 

Jeremy Jones’ Higher

Kilka niesuchych faktów na wstępie. Jeremy to snowboardzista freeridowy, czyli jeżdżący  “na dziko”, często w miejscach gdzie jeszcze nikt wcześniej nie postawił stopy. Aby dostać się na szczyt góry przez całe życie korzystał z dobrodziejstw sponsorów i po prostu wsiadał w helikopter. Jednak kilka lat temu postanowił wszędzie docierać na piechotę! Manifestuje on w ten sposób swój bunt przeciwko zmianom klimatu i przeciwko przyczynom tych zmian. Założył organizację POW, która ma na celu uświadamianie ludzi i inspirowanie ich do bycia bardziej eko. Jestem zdecydowanie po ich stronie, nawet raz przelałem napiwek na ich konto, osobiście jednak uważam, że prowadzą walkę z wiatrakami, z góry przegraną. Ale to temat na inny wpis 🙂

Teraz o filmie. Obejżyjcie sobie na początek trailer

Perełką w tym filmie jest udokumentowana eskapada do Nepalu w Himalaje w okolice Annapurny. Przed premierą tysiące maniaków snowboardu z całego świata czekało niecierpliwie, aby zobaczyć ten jedyny w swoim rodzaju zjazd Jones’a z ponad 60° stromego himalajskego stoku na wysokości 6,5km. Czekałem i ja. Jednak ci, którzy liczyli na fajerwerki i wodotryski niestety zawiodą się. Zamiast gnającego 120 na godzinę snowboardera pokazana została druga strona medalu – walka człowieka z własnymi słabościami, zmęczeniem i strachem.   Pokazane zostało jak trudna może być adaptacja człowieka do bezwzględnych sił natury. Co dla wielu laików wydaje się głupią walką z żywiołami i igraniem z ogniem, zostało pokazane od zaplecza. Okazuje się, że aby przetrwać w ekstremalnych dla człowieka warunkach potrzeba ogromnej pokory, samozaparcia, zorganizowania i trzeba mieć nieźle poukładane w głowie. Co mnie poruszyło w trakcie oglądania tego filmu to był … wyraz twarzy Jones’a podczas wypowiedzi już po tym mega zjeździe. To bardzo subiektywne co teraz napiszę – miałem odczucie, że między wierszami całej historii w głowie tego gościa odgrywał się prawdziwy dramat. Coś więcej niż tylko spojrzenie śmierci w oczy, w końcu życie na krawędzi to jego chleb powszedni. Wątek rodzinny poruszony w filmie sugeruje dość jasno jak wysokie jest ryzyko i że nie jest ograniczone ono do wypadku przy pracy.

 

 

Białe szaleństwo

Sam uwielbiam białe szaleństwo i zjazdy freeride, choć uwierzcie mi z szaleństwem to nie może mieć absolutnie nic wspólnego. Niestety czasem trudno jest zdjąć nogę z gazu szczególnie gdy adrenalina pikuje. Jednocześnie świadomość tego, że stawiam na szalę nie tylko swoje zdrowie i życie, ale także spokój ducha moich najbliższych i przyszłość potomnych potrafi wzbudzić niepokój. Filmy typu “Art of flight”, choć piękne, zamydlają prawdziwe oblicze sportów zimowych. Dzieciarnia wybiega na stoki i chce robić te same ewolucję co ci najlepsi. Nieraz widziałem gówniarza robiącego sobie krzywdę w imię popisywania się. Przez takie filmy, mniej rozważniejsi myślą, że mogą więcej, że mogą przeskoczyć samych siebie. Dlatego film “Higher” jest wyjątkowy. Jest autentyczny. Zobaczyłem swojego bohatera “przypartego do muru”, na skraju swych możliwości. Mam chwilę refleksji. Mój skraj możliwości jest na pewno lata świetlne w tyle w stosunku do Jones’a. Pytanie, na które mam nadzieje nigdy nie znajdę odpowiedzi – gdzie leży granica moich możliwości? Zadaj sobie to pytanie zanim rozpoczniesz swoją przygodę z off-piste.

 

 

Pozdrawiam,
Krzysiek