LaQ – historia, o tym jak w 5 lat powstał rodzinny biznes z pasji

By Październik 22, 2018 Hobby2b, Życie.praca
LaQ

Ta pasja zrodziła się w kuchennym zaciszu studenckiego mieszkania…. Tak, wiem zaczyna się jak jakaś historia start-up’u z Doliny Krzemowej ;p. Ale nie, technologicznie dziś nie będzie, nie będzie też o sportach zimowych. Dziś spojrzymy z lotu ptaka na drogę Karoliny i jej męża Bernarda do w pełni prosperującego, rodzinnego biznesu. Który powstał z pasji :). Dziś poznasz LaQ.

To ostatni wpis w tym roku z kategorii #hobby2b, która jest związana z monetyzacją pasji i hobby. Blog przechodzi w stan zimowy i nie chodzi tu hibernację, czy niedźwiedzi sen aż do wiosny :). Wręcz przeciwnie. Zima to wzmożony czas aktywności na blogu i dużo, ale to bardzo dużo pracy dla mnie. Pracy, która jest czystą przyjemnością i stylem życia, który sam sobie zaplanowałem i metodycznie realizuję i rozwijam.

Ty, drogi czytelniku, który tu czasem wpadasz, jesteś dla mnie siłą napędową, dziękuję ci za energię, która jest siłą sprawczą tych wszystkich fajnych rzeczy, które się tu dzieją.

Co to jest LaQ?

Pomysł na LaQ – a w zasadzie La Quintessence ( pl. kwintesencja) – zrodził się 5 lat temu i dojrzewał bardzo powoli. Zaczęło się od dotacji unijnej. Dzięki niej powstał i został wprowadzony na rynek pierwszy produkt. Na początku gnietli się w recepturze aptecznej, która miała niecałe 4m2, teraz działają na terenie Wielkopolskiego Centrum Zaawansowanych Technologii i mają 10-osobowy zespół.

Produkcja idzie pełną parą, a w tle toczy się proza życia.

Karolina z Bernardem mają trójkę dzieci. Pełen szacun, my ledwo ogarniamy przy dwójce :).

A teraz najważniejsze. 

LaQ to firma kosmetyczna.

Porozmawiałem o tym z Karoliną i Bernardem Latanowicz, założycielami LaQ. Bardzo spodobały mi się ich odpowiedzi. Bardzo inspirujące. Mam nadzieję, że również będą inspirujące dla ciebie :

Jaka idea stoi za waszą firmą, jaką macie misję?

Karolina i Bernard: Chodzi o produkty eco. Zależy nam również na szerokiej sprzedaży i jak największej dostępności naszych produktów. W ten sposób otrzymujemy bardzo dobre kosmetyki w bardzo dobrej cenie dla klienta. Nie trzeba płacić kroci za kosmetyki, które de facto i tak idą na marketing.

Macie trójkę dzieci.

Bardziej inspiracja, czy taki mały spowalniacz całego procesu rozkręcania firmy?

Wszyscy mamy tyle samo czasu – 24 godziny na dobę. Od nas i od naszych priorytetów zależy, jak go spożytkujemy. Są tacy, którzy w pełni poświęcają się dla sportu. Osiągają bardzo dobre wyniki, ale nie mają rodziny i pracy poza sportem. Są tacy, którzy do pracy nie chodzą, bo wychowują swoje dzieci. Bardzo im tego zazdrościmy. Dla nas priorytetem zawsze były nasze dzieci. Praca pracą, raz jest jej więcej, a raz mniej.

Czasami musimy siedzieć w pracy dłużej, ale w normalne dni poświęcamy więcej czasu dzieciom niż pracy. Nie dlatego, że musimy, lecz dlatego, że chcemy. 

Jeśli ktoś mówi, że nie zależy mu na pieniądzach, to pewnie dlatego, że nigdy mu tych pieniędzy nie brakowało. Jedni mówią, że są biedni, nie mają czasu na swoje pasje, nie mają czasu na spotkania ze znajomymi, nie mogą podróżować, bo mają dzieci.

My należymy do tej grupy, która mówi: musimy mieć pieniądze, bo mamy trójkę dzieci. Musimy mieć swoje pasje, żeby zarażać nimi nasze dzieci. Chcemy spotykać się ze znajomymi, żeby nie zwariować od siedzenia z dziećmi w domu. Chcemy i musimy podróżować, żeby pokazać naszym dzieciom coś więcej niż ściany domu czy przedszkola. 

Inspiracja czy spowalniacz? Szczęśliwy rodzic, to dobry rodzic.

Jeśli komuś sprawia szczęście programowanie, to powinien być programistą. Jeśli komuś sprawia przyjemność bieganie czy gra w piłkę, powinien to robić i jednocześnie zarażać tymi pasjami swoje dzieci.

To my, rodzice, powinniśmy być inspiracją dla nich, a nie odwrotnie.

Aby w przyszłości mogły i chciały powiedzieć, że chcą być jak ich mama czy tata. Jeśli przesadzisz z bieganiem, pracą czy firmą, zaniedbując swoje dzieci, w przyszłości mogą powiedzieć, że nie opłaca się być jak mama czy tata, bo wtedy nie masz czasu dla rodziny. I na koniec okaże się, że nic z tego, co robiłeś „dla dzieci”, nie będzie przez nich kontuowane, ponieważ nie będą chciały, aby ich dzieci miały takiego samego rodzica, jak oni mieli.

Pytanie do Bernarda. Jesteś z zawodu programistą.

Czy naprawdę wolisz kosmetyki niż kod? Wybrałeś lepiej płatną branżę, czy wybrałeś coś co wolisz robić, czy jest jakiś inny powód?

 

Od zawsze wiedziałem, że będę miał własną firmę. W firmie nie branża, a proces tworzenia sprawia największą frajdę i satysfakcję. Ważniejsza od sławy  jest wykonana praca i osiąnięty (bądź nie) sukces.

Ktoś pomyśli: można by połączyć właśną firmę z IT. Temat rzeka. Nie ukrywam, że jako programista zarabiałbym w tym momencie więcej. Jednak wierzę, że jestem w stanie zarabiać więcej niż programista, ale nie od razu Rzym zbudowano.

Obiecałem sobie ok. 5 lat temu, zmieniając pracę, że będzie to mój ostatni pracodawca. Konsekwentnie do tego dążę, choć miewam chwile zwątpienia, szczególnie gdy pojawiają się konkretne oferty.

Praca dla kogoś nie jest niczym złym czy gorszym od posiadania własnej firmy.

Jest czymś innym i tak samo trzeba mieć inne cechy charakteru, by mieć własną firmę czy pracować na etacie.

Ja po prostu muszę robić to, co robię. Jest to silniejsze ode mnie.

Pracowałem już w małej polskiej firmie, w państwówce, a także dla międzynarodowej korporacji. Tylko własny biznes sprawia mi wewnętrzną satysfkację. A wybór branży? W programowaniu zawsze przeszkadzał mi wirtualny produkt. Rok pracy potrafi się zmieścić na pendrivie wielkości paznokcia. Od zawsze mnie ciągnęło w stronę przemysłu. Nie da się tego opisać w kilku zdaniach.

Czy był jakiś moment zwrotny?

Jakiś kluczowy przełom, bez czego to wszystko by się tak nie potoczyło?

W życiu zdarza się kilka „złotych strzałów”, zbiegów okoliczności. Nie należy ich wypatrywać i szukać, one po prostu przychodzą same, a dopiero po pewnym czasie wiadomo, że ten czy tamten splot wydarzeń spowodował ogromną zmianę. Taki efekt motyla. Tak też było i u nas.

Co produkujecie? Wymień trzy flagowe produkty.

Mydełko w kształcie małego misia 

Musy do mycia twarzy

W tym momencie żele pod prysznic wydają się być strzałem w dziesiątkę.

Pierwszym produktem, który udało nam się wprowadzić na rynek z pomocą unijnej dotacji był Hyaluron LaQ01. Wynajęliśmy recepturę apteczną o wymiarach 2,5m x 1,5 m. Tak, z trudem można było się w niej okręcić pastedGraphic.png

Po kwasie hialuronowym przyszedł czas na oleje, a po olejach na kolorowe mydełka, które spotkały się z ogromnym zainteresowaniem i ciepłym przyjęciem. Oficjalna produkcja została przeniesiona do Bogucina, gdzie zostali zatrudnieni pierwsi pracownicy i gdzie spędziliśmy niemal dwa lata pastedGraphic_1.png

Trzy miesiące (na początku 2018) temu z Bogucina przeprowadziliśmy się na teren Wielkopolskiego Centrum Zaawansowanych Technologii, miejsca będącego częścią nowoczesnego kampusu UAM znajdującego się na poznańskim Morasku.

Co sprawiło, że zaczęło się “kręcić”?

Hmm… z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ogromnie ważne jest to, by wychodzić ze swoimi produktami, pomysłami, usługami “do ludzi”, brać udział w branżowych wydarzeniach.

U nas właśnie targi kosmetyczne okazały się takim przełomem.

Było to na pewno mocne nadwyrężenie naszych kieszeni, gdyż udział w takich targach do najtańszych nie należy, a jak wiadomo sprzedaż początkowo jest niewielka.

Nigdy też nie mamy pewności, że targi się zwrócą, podejmujemy więc jakieś ryzyko…i z tym ryzykiem to tak jest ciągle, większość decyzji wiąże się z podjęciem pewnego ryzyka.

Gdy dane działanie nam wychodzi i się zwraca, to wszyscy są zadowoleni i aż chce się pracować dalej. Jednak gdy zaliczymy wpadkę, to odechciewa się dosłownie wszystkiego. Wtedy najlepiej jest iść spać i poczekać, aż wstanie nowy, lepszy dzień.

Gdy zaliczymy wpadkę, to odechciewa się dosłownie wszystkiego. Wtedy najlepiej jest iść spać i poczekać, aż wstanie nowy, lepszy dzień.

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza. Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...