Moda na miasteczko Twin Peaks powraca – część 2

Autor: 16 września, 20154 czerwca, 2017De-stress

Jak już wspomnieliśmy w części pierwszej nasze letnie wakacje spędziliśmy w alpejskiej wiosce Meiringen. Byliśmy tam przez dwa tygodnie lipca, jednak gdyby nie kalendarz to ciężko byłoby to samemu stwierdzić. Od dawna już wiadomo, że percepcja czasu w tego typu wioskach różni się od tej, którą znamy na co dzień. Czas płynie tam wolno, nie ma ogólnie panującego nadciśnienia, które powoduje, że ciągle wszystkim brakuje czasu. W końcu w alternatywnej rzeczywistości jest go pod dostatkiem. Po co się spieszyć? Lepiej wrzucić na luz i wykorzystać w pełni swoje nieco surrealistyczne wakacje w klimacie Twin Peaks. Tak też uczyniliśmy…Dzisiejszy wpis to kontynuacja jednego z poprzednich wpisów, który mówi o ponownej fali popularności Twin Peaks i klimatów pochodnych od dzieła Davida Lyncha. Dziś napisaliśmy o naszych twinpeaksowych wakacjach. W trakcie pobytu próbowaliśmy robić zdjęcia patrząc właśnie przez pryzmat Twin Peaks. Było to nie lada wyzwanie aby ująć tak specyficzną atmosferę. Wręcz awykonalne dla początkujących fotoamatorów. Wyszło jak wyszło, ale zgodnie z obietnicą załączam fotki. Sami oceńcie. Póki co życzymy udanej zabawy przy czytaniu tego posta. Do lektury włączcie sobie jakże_dobrze_znaną_tym_co_wiedzą_o_co_chodzi muzykę. Kliknij w player poniżej albo w tytułowy obrazek.

 

Co tworzy klimat miasteczka Twin Peaks w Meiringen?

1. Odizolowana od reszty czasoprzestrzeni wioska w górach
2. Specyficzni z wyglądu i z zachowania ludzie
3. Wszyscy się na ciebie gapią, a jak ty się odgapiasz to nadal się gapią tak jakby się zawiesili
4. Styl wnętrz knajpek, hoteli itp to dziwaczne połączenie stylu góralskiego z tandetą lat 80-tych
5. Co najgorsze lokalny język brzmi jak niemiecki mówiony od tyłu

welcome in meiringen

 

 

 

TUBYLCY

 

Tubylcy w Meiringen są bardzo hmm… w swoim rodzaju. Pomimo, że w miasteczku jest ciągła rotacja turystów to każdego z osobna mierzą wzrokiem jakby chcieli zapamiętać do końca życia i pewnego dnia po niego przyjść. Wszystkie kobiety tutaj mają krótkie włosy, to oczywiste, w Szwajcarii liczy się pragmatyzm. Wszyscy mężczyźni tutaj mają brody, to oczywiste, po co się golić mieszkając we wsiopodobnym miasteczku. Młodzieży w Meiringen nie ma, bo wyjechała do większych miast na studia. Średnia wieku w wiosce to grubo ponad 40.

Podobno tubylcy wierzą w duchy. Szczególnie mocno wierzą w te złe, które ich regularnie nawiedzają. Mają coroczny rytuał odstraszania duchów. Ma to miejsce w okresie Bożego Narodzenia kiedy to wypada najdłuższa noc w roku. Właśnie ta noc wyznacza kiedy należy wykonywać ów rytuał. Nosi on nazwę der Ubersitz. Wtedy to, przez kilka dni i nocy, non-stop, grupa kilkudziesięciu mieszkańców Meiringen i okolic chodzi ulicami miasteczka i dzwoni. Mniej, a czasem bardziej rytmicznie dzwonią , uwaga… krowimi dzwonami. Dzwony te w normalnych warunkach, czyli wtedy gdy są zawieszone na szyjach krów pełnią rolę lokalizatora bydła. Ich druga funkcja to właśnie odstraszanie duchów podczas Ubersitz. Nazwa krowich dzwonów po niemiecku to po prostu die Kuhglocken, a w tamtejszym, dziwnym języku schweizerdeutsch – czyli niemieckim mówionym od tyłu – mówi się na nie Trycheln.

Föhn – jeden ze złych duchów. U nas w Tatrach zwany halnym. Przychodzi znienacka. Wtedy to temperatura w wiosce i górach skacze o 10°C w górę. Ciśnienie mieszkańców skacze również. Wszyscy zamykają drzwi i okna. Puste ulice wypełnia strach. W okresie gdy wieję föhn notuje się największy odsetek samobójstw w okolicy. Każdy się boi, żeby tym razem to nie była kolei na niego…

 

 

KLINIKA

 

Ogromny wpływ na atmosferę panującą w miasteczku ma mieszcząca się na uboczu klinika psychiatryczna. Co stabilniejsi pacjenci tej kliniki dostają od czasu do czasu przepustkę na miasto. Po miasteczku kręci się ich pełno i nigdy nie wiesz czy mijasz na ulicy tubylca czy pacjenta. No, czasami można się domyślić. A co ciekawe czasami można się pomylić. A teraz zupełnie na poważnie. Respekt dla Szwajcarów za to, że nie odizolowują tego typu klinik od reszty świata. Podoba mi się bardzo podejście do pacjentów. Nie wstydzą się i nie boją się ich, bo wszelkiego rodzaju choroby i niedomagania to przecież ludzka rzecz. Zaobserwowałem  tam totalną akceptację zamiast litości. A często dziwne zachowania, które towarzyszą osobom chorym Szwajcarzy traktują z wielkim przymrużeniem oka.

 

 

 

ZAPRASZAMY DO HOTELU

Wybierz drzwi, które chcesz otworzyć...

Wybierz drzwi, które chcesz otworzyć…

 


hasli-lodge-2hasli-lodge-3hasli-lodge-4

 

 

 

Dzwonimy w krowie dzwony

 

 

 

Górskau;/ Enklawa

 

ug Sorry za literówki, ale małe Zuzi położyło swe małe łapki na klawiaturze. A niech ma swój wkład w bloga, nie poprawiamy;). Wracając do rzeczywistości, na koniec chcemy tylko powiedzieć, że Meiringen nie jest aż takie straszne jakby mogło się wydawać po przeczytaniu tego wpisu. Jest to bardzo urokliwe i przyjazne miejsce. Nasze wakacje były super relaksujące i na pewno chętnie tam wrócimy w przyszłości, bo jest to miejsce będące enklawą w dzisiejszym, chaotycznym i szybko zmieniającym się świecie. Na koniec jeszcze parę zdjęć i do kolejnego przeczytania:).

twin peaksowe miasteczko

Pozdrowienia z alternatywnej rzeczywistości,
7HILLZ.

Czytaj część pierwszą…

Miasteczko Twin Peaks