Krótkie podsumowanie i analiza roku 2015

Autor: 30 grudnia, 2015Życie.praca

Przyszedł czas na ostatni wpis. Ostatni w tym roku. W tej chwili jestem w połowie pisania posta na temat lawin. Postanowiłem jednak opublikować go tydzień później i na zakończenie tego pięknego roku zrobić krótkie blogowe podsumowanie.

 

Małe i duże podróże

W tym roku miałem przyjemność odwiedzić sporo bardzo różnych i fajnych miejsc. Zaczęło się od zimowych wakacji w Jasnej na Słowacji. Mieszkając w Krakowie mieliśmy często okazję wypadać w polskie góry. Wykorzystaliśmy ten czas na maxa. Byliśmy na Kasprowym Wierchu i jeździliśmy tam jeden dzień na desce. Wędrowaliśmy kilkakrotnie w Gorcach. A na jesień zdobyliśmy Rysy:). W lato pojechaliśmy do Szwajcarii. A początkiem jesieni do Neapolu. Ostatnie dwa miesiące roku 2015 mieszkamy w Łodzi. Przeprowadzkę wrzucam do tej samej szufladki co podróże:)

Osiągnięcia

Na pewno dużym osiągnięciem jest wystartowanie tego bloga i jego prowadzenie. Wymaga to dużo determinacji i systematyczności, no i oczywiście czasu, o który trudno mając rodzinę i full-time job. Na pewno z pogodzeniem tych różnych interesów pomaga mi GTD, które udało mi się z powodzeniem wdrożyć do codziennego życia. Jest to dla mnie kamień milowy i zdecydowanie ważne osiągnięcie tego roku. Udało się w końcu zamknąć miliony zapomnianych mikro-spraw, parę projekcików i kilka ważnych zadań:).

 

Jak się mają moje projekty?

Dobrze. Dziękuję:). Projekt bloga jest w fazie tworzenia i funkcjonowania jednocześnie. Blog ma regularny przyrost audiencji i w tym cała nadzieja na przyszłość. Póki co trwamy w postanowieniu rozkręcenia naszej stronki:).

Nauka fotografii. Trochę ostatnio zaniedbałem, ale jak tylko zacznie się zima to ruszę ćwiczyć w plener:).

Projekt DOM/MIESZKANIE. W trakcie planowania. Decyzja jeszcze nie podjęta gdzie chcemy się na dłużej osiedlić. O tym pewnie będziemy pisać na początku przyszłego roku.

Gdyby to był rok kogoś innego to jakbym go skomentował

Był to rok pełen aktywności. Udało się zachować balans między życiem prywatnym, a pracą. Wrażenie pozytywne jak najbardziej.

Czego nie zrobiłem, a chciałem

Kurs przygotowawczy do egzaminu na trzeci poziom instruktora Snowboardu został odwołany. Kolejny termin to kwiecień 2016. Chciałem też zdobyć certyfikat PMI z zarządzania projektami. Zacząłem się uczyć już na początku 2014. W czerwcu 2015 po podejściu do próbnego egzaminu i przekroczeniu ledwo co progu zdawalności zarzuciłem temat. Dlaczego? Egzaminy są dość drogie, a głupio mi było naciągać ówczesnego pracodawcę, gdy już wiedziałem, że będę po paru miesiącach zmieniał pracę. Minęło ponad pół roku i teraz mam wątpliwości, czy w ogóle do czegoś ten papierek może mi się przydać. Zobaczymy co kolejny rok przyniesie, ale zdobycie tego certyfikatu już nie jest priorytetowym celem.

Co zrobiłem, a nie planowałem

Nie planowaliśmy wakacji we Włoszech. To był taki tzw. spontan:). Nie planowaliśmy też warsztatów fotograficznych BZ WBK. Spontany to takie wisienki na torcie, które powinny choć raz do roku się wydarzać:).

Co zrobiłem dobrze

No cóż. Nieskromnie mówiąc to wiele. Jak już się człowiek za coś bierze, to powinien to robić dobrze. Np. przeprowadzka i zmiana pracy poszły jak z płatka. W dobrej atmosferze odszedłem z TVNu, pomimo tego, że skorzystałem z 3-dniowego okresu wypowiedzenia. No i w dobrej atmosferze przyszedłem do nowej firmy:)

Co zrobiłem źle

Jest kilka spraw, które mnie lekko podkurwiły. Na przykład NEGOCJACJA zwrotu depozytu za mieszkanie podczas jego opuszczania. Negocjacja, która chyba w normalnym świecie nie powinna mieć miejsca. Udało mi się odzyskać tylko 60% kwoty, która była miesięcznym czynszem. Może udałoby się więcej wyciągnąć, ale znaczyłoby to godzinę więcej szczekania na siebie. Witajcie w Polsce! Jak bym to rozegrał jakbym miał jeszcze jedną szansę? Nie wiem. Ale chyba bym zadzwonił do prawnika.

Co mogę poprawić

Wracając do punktu poprzedniego, to chyba muszę polepszyć swoje umiejętności negocjacyjne i przewidywać podobne sytuacje.

 

Podsumowując podsumowanie, chciałbym tylko dodać, że wpis ten został zainspirowany ostatnim postem u Andrzeja T. W sumie gdybym go nie przeczytał, pewnie bym opublikował dzisiaj wpis o lawinach:)

 

PoZdrówko,
Krzysiek