Wow-stres, będziesz chciał go więcej 😉

Kto nigdy nie odczuwa stresu, ręka do góry. A komu stres kojarzy się źle? Nooo, teraz to las rąk ;). Ale spokojnie, dziś spojrzysz na stres z jasnej strony.

Ty i ja, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Podobne wychowanie, podobne wyzwania, podobna rzeczywistość, w którą zostaliśmy wrzuceni niczym na głęboką wodę. Bez przygotowania, bez świadomości co nas czeka. To jest moim zdaniem przyczyną tego, że na wiele zdarzeń w naszym życiu reagujemy stresem. Stresem w negatywnym znaczeniu tego słowa. Bo po prostu nie wytrenowaliśmy w sobie żadnej lepszej reakcji.

Nasze stresowe reakcje objawiają się tym, że spinamy się, blokujemy, nie możemy skupić, wstydzimy i tak dalej, i tym podobne, niepotrzebne skreślić. Najlepiej wszystko skreślić, bo takie reakcje naszego organizmu są nam zupełnie niepotrzebne.

Nie jestem psychologiem i porad w kwestii stresu dawać nie będę. Mam za to kilka spostrzeżeń, które być może przydadzą się Tobie lub komuś kogo znasz.

Najgorszy możliwy scenariusz

Jeśli wiesz, że wkrótce staniesz przed stresogennym zdarzeniem, to już jesteś w bardzo dobrej pozycji. Stres Cię nie zaskoczy, wiesz, że przyjdzie i warto, żebyś przygotował się na to spotkanie.

Niezależnie, czy to sesja egzaminacyjna, ślub, czy wizyta w skarbówce. Zacznij od wyobrażenia sobie najgorszego możliwego scenariusza. który jest związany z tym wydarzeniem. Emocje odłóż na bok i zadaj sobie pytanie, czy ten scenariusz jest tak naprawdę taki straszny. Najprawdopodobniej nie jest. I uwierz w to najmocniej jak potrafisz.

Nic nie musisz

Słowo “muszę” już teraz wykreśl ze swojego słownika. Musisz zdać ten egzamin? Musisz wypaść jak najlepiej? Musisz zdążyć na spotkanie? Nie, nic nie musisz. Świat się nie zawali, jeśli Ty “zawalisz” swoje chorobliwie wyolbrzymione wymagania co do własnej osoby.

Tak. Częsty stres, to sygnał, że chorobliwie za dużo od siebie wymagasz.

Na własnej skórze testuję różne techniki zmniejszania stresu. I uwierz mi. Wystarczy, że zrzucisz z siebie to brzemię, które sam na siebie nakładasz. Wystarczy, że przestaniesz wymagać od siebie za dużo i będzie lepiej niż możesz to sobie wyobrazić.

Wtedy ta energia, która uaktywniłaby się pod postacią paraliżującego stresu, przerodzi się w pozytywną ekscytację. To nadal będzie reakcja organizmu zwana stresem, ale będzie to już stres pozytywny, motor do działania na wyższych obrotach.

Zaakceptuj i idź dalej

Wiesz co. Czasem jak czuję, że zaczynam się denerwować. To mówię sobie tak.

No dobra, odczuwam stres, to normalne w takiej sytuacji i nic na to nie poradzę, lepiej skupię się na swoim aktualnym zadaniu.

I w jakiś magiczny sposób łagodzi to złe skutki stresu. Zamiast skupiać się na stresie i nakręcać jeszcze bardziej, skupiam się na tej całkiem pozytywnej myśli. I to mi pomaga.

 

P.S. A oto filmik powiązany tematycznie :), a na samym dole infografika, którą możesz udostępnić – może komuś się przyda.