insbruck rzeka

Przeprowadzka-emigracja z rodzinką 2+2, to prawdziwa burza…

Burza emocji, pełna niespodziewanych zwrotów akcji.

Jak w wenezuelskiej telenoweli.

 


To już oficjalna wiadomość. Będziemy mieszkać w Austrii.

Szukanie pracy, potem przedszkola, potem okazało się, że od szukania przedszkola powinniśmy byli zacząć!

Od kwietnia 2018 bujamy się z tematem przeprowadzki.

Na przełomie maja/czerwca zrezygnowaliśmy, bo nie udało się znaleźć przedszkola. Ula zrezygnowała z oferty pracy, którą kilka tygodni wcześniej dostała. Zonk. Wróciliśmy do Polski – sezon zimowy już i tak za bardzo się przeciągnął, niestety na marne.

Po kilku tygodniach zadzwonili do nas z gminy w Innsbrucku z informacją, że jednak znalazłoby się miejsce w jednym z przedszkoli. Na szczęście oferta pracy dla Uli była jeszcze aktualna:). Start 1-go sierpnia.

Czym prędzej zaczęliśmy zdalnie szukać mieszkania.

Jedno jedyne mieszkanie, które wcześniej oglądaliśmy w centrum Innsbrucka, okazało się, że jest jeszcze wolne.

Jest pierwszy tydzień lipca. Dzwonimy…

mailujemy…

wszystkimi kanałami komunikacji nadajemy sygnał :

“CHCEMY TO MIESZKANIE”

 


Wyglądało na to, że już jesteśmy o krok od podpisania umowy. Zapaliło się światełko w tunelu, zdawało nam się, że zaczęło się układać.

W połowie lipca zadzwonił makler z informacją od właściciela mieszkania. Właściciel nie chce, żeby mieszkała tam rodzina z dziećmi.

No to zonk.

Na kolejne 24h rezygnujemy z naszych planów.

Nie chciało nam się wierzyć. Aby takie mieszkanie w Innsbrucku wynająć, trzeba na start wyłożyć ponad 5000 euro. Gotowi byliśmy zainwestować takie pieniądze, a dostaliśmy kosza.

 


Otarliśmy łzy i zaczęliśmy szukać dalej. Szkoda, bo będziemy musieli wziąć jakieś mieszkanie w ciemno, bez oglądania – jeśli w ogóle jakieś się znajdzie. Ale cóż zrobić…

…gdy nagroda duża, to ryzyko też musi być odpowiednio duże. Co nie?

Przewertowaliśmy dziesiątki mieszkań, spędziliśmy 100 godzin na poszukiwaniach. Dzwoniąc do maklerów, pierwsze pytanie, które zdawaliśmy, to czy można zamieszkać z dziećmi. Od większości (sic!) usłyszeliśmy odpowiedź negatywną.

W końcu znaleźliśmy coś odpowiedniego dla nas. Mieszkanie co prawda na obrzeżach miasta, ale nadal 15min samochodem od centrum Innsbrucka. 3 pokoje, częściowo umeblowane.

Burza się uspokaja.

Z jednej strony zastanawiamy się po co nam to było…

Z tą przeprowadzką to tylko stres. Z drugiej strony, nie dało się tego przeskoczyć. Aby zrealizować założony cel, musieliśmy przez to przebrnąć. Przebrnęliśmy.

Podnosimy się z kolan po stoczonej bitwie, ale to jeszcze nie koniec. Przecież jeszcze jesteśmy w Polsce. Jak to piszę jest 28 lipca.

Wyjeżdżamy pojutrze. Jeszcze mnóstwo rzeczy przed nami do pozałatwiania. Zobaczymy w niedalekiej przyszłości, czy było warto:).

vlog:

W samym środku tej całej przeprowadzkowej burzy wpadliśmy na pomysł żeby to wszystko nagrywać. Zaczęliśmy robić krótkie filmiki na youtube. Zapraszamy do odwiedzenia i subskrypcji kanału. Pierwszy odcinek nagrany w maju jest poniżej:

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza.Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...