Na pierwszym tacierzyńskim – to było już trzy lata temu – pogrywałem w pierwszą część Watch Dogs. I to też była pierwsza gra jaką włączyłem na mojej, wtedy nowej PS4. Wciągnąłem się. Przeszedłem. Grafika mi się bardzo podobała. Kilka miesięcy później dorwałem GTA5 i okazało się, że te łoczdogi wcale takie graficznie dobre nie są. Ale grywalność była ok. Nie wiem czemu niektórzy tak bardzo psioczyli na tą grę. Być może zaczynali od GTA5 i poprzeczka była zbyt wysoko.

Bez wahania sięgnąłem po Watch Dogs 2. Tak się złożyło, że znów jestem na tacierzyńskim :). Zanim grę włączyłem, przeczytałem bardzo pochwalną recenzję na Spider’s Webie “Tak dobre, że zapomnisz o Assassin’s Creed”. I moje oczekiwania były ogromne. No, skoro recenzent pisze, że pierwsza część to średniak, a nowa odsłona wszystkie grzechy pierwszej naprawia, no to się nakręciłem jeszcze bardziej. Po zagraniu, muszę jednak nie zgodzić się z tą recenzją.

Pisząc ten tekst jestem po około 10 godzinach gry w nowy Watch Dogs i muszę powiedzieć, że grywalność jest bardzo podobna do pierwszej części. Nie jestem rozczarowany, ale oczekiwałem ciut więcej. Z jednej strony druga część jest bardziej kolorowa i ma lepsze widoki niż pierwsza, ale mam wrażenie że jest też bardziej mroczna. To wszystko przez upiornego gościa w masce i dedsecowe filmiki i przerywniki, które są moim zdaniem bardzo brzydkie.

Ewidentnie tytuł skierowany do młodszego odbiorcy. Jaskrawe kolory, młodzi bohaterowie, gadżety, grafiti – i to jest ok, mi odpowiada, choć już stary koń jestem, ale kolorystycznie starsze pokolenie graczy oberwie po oczach.

W skrócie:

  • 7 / 10  ( 8 to Uncharted 4, 9 to GTA5, a gra na 10 punktów wyjdzie dopiero na PS5 PRO)
  • jedynkę przeszedłem, dwójkę przejdę, a jak będą kolejne części to też będę przechodził

Pod jednym względem zgadzam się z recenzentem Spider’s Web – hakowanie w Watch Dogs jest bardzo naiwne. Cała gra zresztą jest bardzo naiwna. I całe szczęście.