Życie.praca

Recenzja Watch Dogs 2, czyli co robię jak mam chwilę oddechu na tacierzyńskim

By Wrzesień 17, 2017 No Comments

Na pierwszym tacierzyńskim – to było już trzy lata temu – pogrywałem w pierwszą część Watch Dogs. I to też była pierwsza gra jaką włączyłem na mojej, wtedy nowej PS4. Wciągnąłem się. Przeszedłem. Grafika mi się bardzo podobała. Kilka miesięcy później dorwałem GTA5 i okazało się, że te łoczdogi wcale takie graficznie dobre nie są. Ale grywalność była ok. Nie wiem czemu niektórzy tak bardzo psioczyli na tą grę. Być może zaczynali od GTA5 i poprzeczka była zbyt wysoko.

Bez wahania sięgnąłem po Watch Dogs 2. Tak się złożyło, że znów jestem na tacierzyńskim :). Zanim grę włączyłem, przeczytałem bardzo pochwalną recenzję na Spider’s Webie “Tak dobre, że zapomnisz o Assassin’s Creed”. I moje oczekiwania były ogromne. No, skoro recenzent pisze, że pierwsza część to średniak, a nowa odsłona wszystkie grzechy pierwszej naprawia, no to się nakręciłem jeszcze bardziej. Po zagraniu, muszę jednak nie zgodzić się z tą recenzją.

Pisząc ten tekst jestem po około 10 godzinach gry w nowy Watch Dogs i muszę powiedzieć, że grywalność jest bardzo podobna do pierwszej części. Nie jestem rozczarowany, ale oczekiwałem ciut więcej. Z jednej strony druga część jest bardziej kolorowa i ma lepsze widoki niż pierwsza, ale mam wrażenie że jest też bardziej mroczna. To wszystko przez upiornego gościa w masce i dedsecowe filmiki i przerywniki, które są moim zdaniem bardzo brzydkie.

Ewidentnie tytuł skierowany do młodszego odbiorcy. Jaskrawe kolory, młodzi bohaterowie, gadżety, grafiti – i to jest ok, mi odpowiada, choć już stary koń jestem, ale kolorystycznie starsze pokolenie graczy oberwie po oczach.

W skrócie:

  • 7 / 10  ( 8 to Uncharted 4, 9 to GTA5, a gra na 10 punktów wyjdzie dopiero na PS5 PRO)
  • jedynkę przeszedłem, dwójkę przejdę, a jak będą kolejne części to też będę przechodził

Pod jednym względem zgadzam się z recenzentem Spider’s Web – hakowanie w Watch Dogs jest bardzo naiwne. Cała gra zresztą jest bardzo naiwna. I całe szczęście.

Krzysiek

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza. Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...

Klik w mig (szybka subskrypcja)