Siedem wzgórz - nazwa bloga

Geneza

9 lat temu pracowałem w firmie pod Amsterdamem, której nazwa brzmiała 6GMobile. Nazwa ta wydawała mi się profesjonalna i jednocześnie cool. A co najważniejsze komunikowała to, czym zajmowała się firma.

Kiedy zakładałem bloga – a było to w 2015 – chciałem, żeby jego nazwa również taka była – cool i pro w jednym, i żeby mówiła o czym jest blog. Chciałem wtedy pisać o aktywnym wypoczynku w górach. Byłem przekonany, że słowo „góry” musi wystąpić w nazwie.

Niestety polskie litery słabo brzmią w nazwach domen, chciałem ich uniknąć. Ponieważ chciałem pisać zarówno po polsku jak i po angielsku (to był błąd!) zdecydowałem, że nazwa będzie angielska. Słowo mountains wydawało mi się za długie, w związku z tym szukałem czegoś krótkiego i chwytliwego.

Teraz najciekawsze

Nie miałem żadnej wiedzy o tym jak to się robi w internecie, postanowiłem, że będę testował różne rozwiązania i będę działał na różnych frontach, a nie tylko na blogu.

Marzyłem, żeby stworzyć sobie mini-imperium w internecie. Wpadło mi do głowy takie skojarzenie: Rzym został zbudowany na siedmiu wzgórzach. Logistycznie musiało to być mądre – w końcu przetrwał prawie 3 tysiące lat. Dlatego zachciało mi się, że tych frontów, na których będę równolegle działał będzie aż 7. Przy czym nie chciałem zawężać działalności tylko do internetu.

Mając nazwę firmy byłego pracodawcy z tyłu głowy wymyśliłem sobie 7hills. Dla pikantności zamieniłem “s” na “z” i już. Kupiłem domenę za 10zł. Z dzisiejszej perspektywy “7hillz” wygląda trochę dziecinnie, ale cóż, już poszło i w najbliższej przyszłości nazwy zmieniać nie będę.

Dywersyfikacja

Z jednej strony symbolicznie, z drugiej strony była to świadoma dywersyfikacja – coś o czym teraz trąbią marketerzy internetowi. Gdy jakaś twierdza na jednym wzgórzu zawaliłaby się, zostaje jeszcze sześć. Na starcie, nie chciałem budować twierdzy na każdym wzgórzu. To wszystko wymagało tytanicznej pracy, więc przyjąłem strategię małych kroczków w dobrym kierunku.

Pierwotny szkic planu był bardzo prosty: główna twierdza – trzymając się rzymskiej analogii, Kapitol –  to blog, a dookoła niego 6 pomniejszych projektów. Była tam freelancerka w IT, było tam uczenie snowboardu podczas ferii zimowych, były tam social media, a także inne pomysły na biznes. Niektóre z nich niestety nie przetrwały – np. pomysł na konsulting SEO dla firm budowlanych budujących domy z bali.

Z czasem to wszystko ewoluowało, ale zamysł jest ciągle taki sam. Póki co jedynie blog się skrystalizował i mogę śmiało powiedzieć, że prze mocno do przodu. Reszta jest w fazie inkubacji lub wczesnego dojrzewania.

Mini-imperium na 7 wzgórzach:

  1. Niniejszy blog
  2. Praca jako instruktor snowboardu (blog generuje lekcje)
  3. Sklep internetowy
  4. Consulting
  5. Kanał na youtubie
  6. Instagram
  7. Facebook

Nie przywiązuję się na siłę do tego pomysłu. Daję mu szansę ewoluować, nie hamuje jego rozwoju, nie ubijam pomysłów z byle powodu.

Cały czas uczę się marketingu w internecie, będę próbował otwierać szkołę snowboardową oraz sklep internetowy. Mnóstwo jeszcze roboty.

To wszystko brzmi fajnie i ekscytująco, ale zdaję sobie sprawę, że taki projekt obarczony jest sporym ryzykiem. Wiem, że niekoniecznie ta cała idea wypali, ale wiem również, że drzemie w niej ogromny potencjał. Wierzę, że jest szansa, więc najlepsze co mogę w tej sytuacji robić to próbować i w porę adaptować się do nadchodzących zmian.

Co myślisz o takim projekcie, o działaniu na siedmiu wzgórzach? Brzmi to dla Ciebie racjonalnie? Czy jest to raczej stek bzdur? mail@7hillz.pl

Krzysiek

Przede wszystkim otwartość. Otwartość na zmianę i na ludzi powoduje, że przydarzają nam się niespodziewane, pozytywne historie.   Jestem instruktorem snowboardu. Jest to nie tylko moje hobby, ale również coraz stabilniejsze źródło dochodu. Kocham to co robię. Mogę nauczyć Cię jeździć na desce, a na dodatek zainspirować do zmiany swojego życia na lepsze - tak aby toczyło się ono według Twojego scenariusza. Chciałbym Ciebie zachęcić, żebyś również spróbował robić to w czym czujesz się najbardziej komfortowo. Wykształcenie i wiek nie grają roli. Nigdy nie jest za późno żeby iść za głosem serca. Wystarczy tylko otworzyć się na zmianę i na pozytywnych ludzi, a cudowne, niespodziewane rzeczy zaczną przydarzać Ci się same :). Serio...