Sokolniki-Las i życie na offie

Autor: 12 października, 20167 stycznia, 2017Życie.praca
Sokolniki las

Mieszkam w lesie, bez internetu. Jak jakiś łoś. Czuję się offowy jak nigdy dotąd. Gdy rąbię drewno do kominka mam ochotę zapuścić brodę.

Sokolniki-Las to takie trochę outsiderskie miejsce w Centralnej. Ładne i spokojne. 25km na  północ od centrum Łodzi. Ostatnio ten dystans pokonuję codziennie.

Zdala od zgiełku miast i smogu. Zdala od galerii handlowych i herbaciarni. Nie ma tu nawet kanalizacji. Nie mówiąc już o tym, że LTE tu zanika, a wszelkie odbiorniki przestają być użyteczne bo nie mają co odbierać.

Drzewa. Duuużo drzeew.

Spokojnie. Sokolniki-Las to nie serce Bieszczad. Odcięcie od cywilizacji jest tylko pozorne. Na szczęście woń z działkowych szamb przypomina o obecności osobników gatunku ludzkiego.

W sumie to nawet sporo ludzi tu mieszka na stałe. Za 30 lat dobiję do średniej wieku – z całym szacunkiem do mieszkańców Sokolnik, są oni bardzo mili.

Sokolniki to wymarzone miejsce dla emerytów i treehuggerów. Do żadnej z tych grup się nie zaliczam. Chociaż jeśli chodzi o tych drugich to czasem mam włochate myśli żeby przytulić jakąś brzózkę.

W tym wpisie:

  • Przeczytasz o naszych wrażeniach po kilku miesiącach mieszkania w lesie
  • Dowiesz się co nieco o podłódzkich Sokolnikach

Co masz zrobić na emeryturze zrób dzisiaj

Jedno z moich życiowych mott/mottów/demot (niepotrzebne zamazać korektorem) brzmi “co chcesz zrobić na emeryturze zrób już dziś” .

Jedną z tych rzeczy jest na przykład dla nas wybudowanie domu z bali. Postanowiliśmy więc razem z małżonką (dżizys jak to brzmi) , że zbudujemy ten dom właśnie w Sokolnikach.

Nie to, że zapuszczamy korzenie, czy brońborze się ustatkowywujemy. O nie nie. Budujemy taką naszą “bazę wypadową”, centrum dowodzenia. Miejsce do wypoczywania po wakacjach, podróżach czy też lekkiej i przyjemnej pracy. Budujemy z nadzieją, że będzie to nasz zapiecek i że wszystkie drogi będą tu prowadzić…. niczym do Włoch.

No dobra. Może zapuścimy tu chociaż jeden korzeń. Tak symbolicznie. Żeby było łatwo wyrwać w razie wu.

Sokolniki-Las, czyli o osiedlu słów kilka

Sokolniki-Las to NIE JEST ! wieś – dumnie zakomunikuje dowolny tubylec. W 1993 roku został Sokolnikom nadany status osiedla. Co to znaczy? Administracyjnie Sokolniki są osiedlem mieszkaniowym w gminie Ozorków. A zgodnie z definicją stanowią integralną część wsi o nazwie “Sokolniki”, z którą sąsiadują. Czyli wsią są, dowód wprost.

Można spotkać się również z nazwą “miasto-ogród Sokolniki” albo miejscowość uzdrowiskowa. To drugie nie wiem skąd się wzięło. Jedyne “uzdrowisko”, które przychodzi mi do głowy to tutejszy MONAR.

Jakiegokolwiek cudownie brzmiącego epitetu Sokolnikom byśmy nie nadali, pozostaną one wsią. A we wsi mieszkają wieśniacy. Ehhh… <<oddech pełną piersią>>… odkąd mieszkam w Sokolnikach mogę być naprawdę sobą.

 

Jak się mieszka w lesie?

Sokolniki-Las

Mieszkanie zdala od centrum miasta ma równie wiele zalet co wad.

Zaleta nr. 1. Mieszkasz na łonie.

Żeby iść na spacer po lesie wystarczy wyjść z domu.

Zaleta nr. 2. Cicho sza.

W uszach dzwoni jakby ktoś ci makiem zasiał.

Zaleta nr. 3.  Pachnie.

Zapach lasu, grzybów, grzybków, mchu, ściólki…

Tylko te cholerne ….(patrz wada nr. 1.)

Wada nr. 1. Szamba – nie ma kanalizacji. Działkowicze za mojego dzieciństwa korzystali z wykopanych własnoręcznie wychodków, a wraz z postępem technologicznym przerzucili się na iSzamba.

Wada nr. 2. Dojazd do pracy. Na ten temat ponarzekam w kolejnym akapicie.

Więcej wad jak dla mnie nie ma. W Sokolnikach jest woda, jest sklep ze świeżym pieczywem, jest fryzjer, plac zabaw, kościół dla chętnych i przede wszystkim jest stąd blisko do Ozorkowa.

W lesie jest czyste powietrze i spokój, którego nie zaznasz w żadnym mieście. Jednak cena za to wszystko jest dość wysoka. Wyraża się ona w jednostkach czasu przeznaczonych na dojazdy do pracy. Mieszkanie w mieście jest pod tym względem bezkonkurencyjne.

Dojazdy do pracy

We wpisie “25 rad na zachowanie równowagi praca-życie” napisałem, że dobrze jest żeby miejsce pracy nie było zbyt blisko domu.

Im większa odległość do pracy tym większego dystansu można do niej nabrać. Nadal wyznaję tą zasadę. Jednak odkąd mieszkam w Sokolnikach na własnej skórze doświadczam, że ta odległość MOŻE być za duża i że ma to negatywny wpływ na mój work-life balance.

Dla mnie 1 godzina dojazdu do pracy to akceptowalne maksimum.

Niestety dojeżdżając z Sokolnik do centrum Łodzi (a to tylko 25 km !) przekraczam tą granicę. Już kiedyś byłem w podobnej sytuacji. Mieszkając w Utrechcie, pracowałem w Hoofddorpie pod Amsterdamem. Dojazdy zajmowały mi 1,5 godziny. Jednak akceptowałem to, bo wiedziałem, że jest to cena za spełnienie moich dwóch zachcianek. Chęci mieszkania w jednym miejscu i chęci pracowania w drugim.

Ale… lokalizacja Sokolnik

Poza tym faktem, że do Łodzi dojazd jest kiepski, w szerszej perspektywie lokalizacja Sokolnik jest naprawdę perfekcyjna.

Sokolniki-Las mieszczą się 5 minut samochodem od wjazdu na autostradę A2 łączącą Warszawę z Berlinem. Dzięki temu to taki pępek Polski, niczym Utrecht dla Holandii. Praktycznie w samym centrum. Niebywale zaawansowana współczesna infrastruktura polskich, prywatnych (ale za to jakże polskich) autobahnów pozwala na szybki dojazd do wielu dużych miast. A to dla freelancera jest mega istotne.

Z Sokolnik można łatwo dojechać do:

Miasto
Czas (bez korków)
Dystans
Warszawa
1 h
133 km
Berlin
< 4 h
450 km
Gdańsk
2 h 40 min
312 km
Kraków
3 h
300 km
Poznań
1 h 40 min
188 km

Sokolniki są fajne. Zbudujemy tutaj dom. Nie planujemy jednak spędzić w nim reszty życia. Zbyt dużo fajnych przygód przeżyłem, żeby teraz zgnuśnieć zdala od cywilizacji. Jak już wcześniej napisałem będzie to bardziej baza wypadowa i miejsce do którego zawsze będziemy wracać.

Sokolniki to tak naprawdę moje strony rodzinne. Pochodzę ze Zgierza, urodziłem się w Łodzi, a w Sokolnikach spędzałem każde letnie wakacje. To miejsce jest dla mnie szczególne. Chcę żeby było również szczególne dla mojej córeczki.

Nasz wspólny dom to będzie nasz azyl. Pozostanie po nas dla naszych dzieci. Będziemy w nim trzymać wszystkie nasze wspólne zdjęcia, stare listy, które z Ulą pisaliśmy do siebie za czasów singielskich. Na strychu będziemy przechowywać nasze snowboardy przez sezon letni. W lodówce zawsze będzie stało średniej klasy białe wino i ruski szampan.

Aha…. i najważniejsze. W naszym nowym domu w Sokolnikach nigdy nie zabraknie świeżej kawy.

Pozdrawiam,
Krzysiek