Totenkopf i Schilthorn

Autor: Luty 25, 2019 Snowboard
Schilthorn zjazd z Piz Gloria

Pamiętam tę scenę z dzieciństwa – agent 007 uciekający na nartach, pod ostrzałem. To był jedyny moment w życiu kiedy chciałem jeździć na nartach… Ten stary odcinek Jamesa Bonda pt. „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” nakręcili m.in na górze Schilthorn w Szwajcarii. Pewnie z nazwy kojarzysz “Piz Glorię” – to restauracja na szczycie Schilthorn.

Na każdym zboczu Schilthorn jest niezliczona ilość zjazdów poza trasami. Dzisiaj chcę ci przybliżyć jeden z nich. Legendarny Totenkopf.

To właśnie na Schilthorn zaczyna się historia deski, którą udało mi się sprzedać dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To na tej górze spadłem z klifu, nabawiłem się choroby wysokościowej, zjechałem z epickiego Totenkopf przy lawinowej trójce (głupota). Ehhh… jest co wspominać.

Zjazd Totenkopf

Musisz najpierw dostać się na Piz Glorię i zacząć zjeżdżać stokiem. Jest to czarny stok nr. 10 o wdzięcznej nazwie Inferno. Po kilkuset metrach, kiedy stok zacznie skręcać w lewo, ty musisz odbić w prawo.

Z daleka dostrzeżesz znak, który widać na tytułowym obrazku. To jest start całego zjazdu, który widać na poniższym zdjęciu.

Schilthorn freeriding

W najbardziej stromym miejscu stok ma 40° nachylenia. Pierwsza część jest bardzo szeroka i równa – tu można jechać dość szybko. To jest też miejsce gdzie zagrożenie lawinowe jest najwyższe, szczególnie kiedy jest ciepło.

Zapraszam do obejrzenia tego krótkiego filmiku z Schilthorn oraz do subskrybcji mojego kanału na youtube (kanał jest w języku angielskim).

Znasz może jakieś inne epickie zjazdy poza trasą? Napisz w komentarzu, albo wyślij mi szczegóły na maila.